IDL

2008-04-10

Seafarer

Za oknem szaro, deszczowo i zimno... Po ulicach toczą się sznury samochodów i nieliczni, chyba mocno zdesperowani rowerzyści. Horyzont wyznaczają jasnoszare plamy pagórków - wystarczy nieco wysilić wyobraźnię, by zobaczyć w nich rosnące grzbiety morskich fal, które lada moment roztrzaskają się o las.



Jakoś nie mogę przestać myśleć o prawdziwym morzu, tym, które widzieliśmy trzy tygodnie temu w Międzyzdrojach. Był to mój pierwszy pobyt nad Bałtykiem od... strach pomyśleć - prawie dwudziestu lat! Nigdy nie przepadałem za morzem ze względu na zatłoczone plaże, wciskający się wszędzie piasek, lipcowy, suchy zapach sosnowego lasu... Okazuje się, że po prostu bywałem na Wybrzeżu w nieodpowiednim czasie. :-) Tymczasem pustka wietrznej, deszczowej, obmywanej stalowoszarymi wodami plaży oferuje niemal mistyczne doznania, w morski bezkres mógłbym się wgapiać tak samo uporczywie i nieprzerwanie, jak w płomienie ogniska. Wyobrażam sobie, że na takie właśnie morze patrzył morski wędrowiec... A krzyk mew i szum fal zapadły mi w serce co najmniej tak głęboko, jak Telerim. ;-) Niecierpliwie czekam, by móc tam wrócić, do tego dziwnego miejsca podzielonego sztuczną granicą, z nadzieją, że tym razem uda się nam odwiedzić Łuczniczkę w Heringsdorfie.

2008-04-08

Burza w szklance szamba

Z niecierpliwością czekam, kiedy będę mógł napisać tekst o swoim mieście niezawierający narzekań, krytyki i marudzenia. Niestety, ostatnia afera z Galerią „Kantorek” i biegaczami w tle dowiodła, że pod panowaniem obecnego prezydenta mamy małe szanse na komentowanie wydarzeń pozytywnych. Z pewnością możemy natomiast liczyć na dalsze wojenki, nietrafione pomysły czy akcje mające przeszkodzić w próbach ubarwienia szarej miejskiej rzeczywistości.

W przypadku „Kantorka” przykre jest to, że żadna z decyzji Sołtysa, ani ta o likwidacji galerii, ani o przekazaniu jej BWA, nie była decyzją przemyślaną i popartą argumentami. W pierwszym przypadku wylazła na wierzch cała małostkowość KonDoma, który obraził się za krytykowanie nieciekawych figurek „przyozdabiających” miasto. Jestem natomiast przekonany, że wycofał się z likwidacji nie pod naciskiem merytorycznych argumentów, ale dlatego, że - jak napisano w jednym z „internauckich” komentarzy - narobił w spodnie ze strachu, gdy zobaczył, jak masową, negatywną reakcję wzbudził przeciwko sobie. Nie było go stać na męskie rozwiązanie sprawy, czyli przyznanie się do błędu, więc wymyślił kompromitujące go, moim zdaniem, obejście. O braku klasy pana prezydenta świadczy również to, że właścicielka „Kantorka” dowiedziała się o zmianie prezydenckiego postanowienia z prasy...

Pal sześć, że Sołtys nie potrafił zachować twarzy - w końcu to nie moja twarz - ale na tych przepychankach traci także miasto, kompromitowane przez niedopieczone pomysły i działania prezydenta i jego urzędasów. Dla mnie jedyną pociechą - choć marną - jest to, że ani razu na niego nie głosowałem.

2008-04-03

Rany, to o mnie!

Z pewnością nie jestem jedyną osobą miewającą odczucie, że tekst jakiejś piosenki czy wiersza został napisany specjalnie dla niej, opisuje jej życie, uczucia, czy nawet konkretne wydarzenia. Dla mnie bardzo istotny w tej działce był Marillion, czy raczej Fish jako autor tekstów (ale zaskoczenie!), ale również wiele tekstów Pink Floyd, Van Der Graaf Generator czy U2 (by wymienić tylko kilka). Często są to nawet nie całe teksty, ale zwrotka, zdanie, czy nawet pojedyncza fraza, która jakoś do mnie przemawia, albo po prostu nie chce wyjść z głowy (robi nam pappa ra ra...). Natomiast od pewnego czasu wsłuchuję się w twórczość Davida Bowie, którego do tej pory znałem z pojedynczych piosenek. Zacząłem od późniejszych rzeczy, takich jak Earthling, ze względu na jego nawiązania do techno, czy Heathen, na którym odkryłem REWELACYJNY kawałek pod tytułem Sunday. A dzisiaj słucham sobie płytki 'hours...', szukam w Internecie tekstu do pierwszego utworu Thursday's Child, no i... pozwolę sobie zacytować dwie zwrotki:
All of my life I've tried so hard
Doing my best with what I had
Nothing much happened all the same

Something about me stood apart
A whisper of hope that seemed to fail
Maybe I'm born right out of my time
Breaking my life in two
I to by było w sumie na tyle... :-)