W zalewie durnych pomysłów Pana Prezydęta pojawiła się w miarę dobra nowina. Mam nadzieję, że stwierdzenie o przeniesieniu sprawy na jesień to tylko elegancki sposób na całkowite wycofanie się z chociaż jednego idiotyzmu. Skwer przy Mostowej - jeśli powstanie - proponowałbym ozdobić pięcioma wiewiórkami Bydziami. Będą jak ulał. Jak by im jeszcze dostawić Biegaczy z Kaskady... cudo!
IDL
2008-06-12
2008-06-03
Oops! He did it again...
Po cichu... po wielkiemu cichu... Trent Reznor wydał kolejną płytę NIN. Właściwie zamiast „wydał”, lepiej byłoby napisać „wrzucił do sieci” - płytę może pobrać każdy za darmo, w różnych formatach, od mp3 po hipermegawysokiej jakości pliki wav. To odważniejszy ruch niż w przypadku poprzedniego wydawnictwa (czego?), czyli czteroczęściowego Ghosts I-IV, ale biorąc pod uwagę, że luksusowa, limitowana edycja Duchów (2500 egzemplarzy po 300 dolców sztuka) sprzedała się praktycznie na pniu, mógł sobie spokojnie pozwolić na taki gest. Jestem na razie po pierwszym przesłuchaniu The Slip, pierwsza rzecz, jaka rzuca się w uszy, to... pogodniejsze brzmienia. Oj, nie za to lubimy Nine Inch Nails, nie za to... :-) Cała płyta jest poza tym szybka, w tym sensie, że jeszcze dobrze się nie wsłuchałem, a już się skończyła. Na temat jakości muzyki po pierwszym razie się nie wypowiadam. ;-)
Natomiast bardzo mnie ciekawi, jak podobny pomysł sprawdzi się w przypadku Marillion - oni też rozważają luksusową, limitowaną edycję Happiness is the Road, po 150 funtów za egzemplarz.
Natomiast bardzo mnie ciekawi, jak podobny pomysł sprawdzi się w przypadku Marillion - oni też rozważają luksusową, limitowaną edycję Happiness is the Road, po 150 funtów za egzemplarz.
2008-06-02
...i nie było żadnego!
Zniknął z ulic ostatni ślad reklamowego wytrysku intelektualnego Sołtysa - samotny biały Biegacz na wylocie Wyszyńskiego. Jeżdżąc tamtędy do pracy, obserwowałem stopniowe wykruszanie się jego kolegów. Jeszcze w środę czy czwartek było ich dwóch (z początkowych czterech), a w piątek rano został już tylko on. Zastanawiałem się, czy nie cyknąć mu fotki i nie zamieścić jej w Sieci pod tytułem Samotność długodystansowca... niestety, nie zdążyłem. Inni Biegacze porozstawiani w różnych częściach miasta poznikali już znacznie wcześniej (nie mam pewności, być może tych paru biedaków, którzy skryli się na balkonie Kaskady, jeszcze tam tkwi). Tak więc rewelacyjny pomysł Prezydęta, mający rozsławiać Mistrzostwa Świata na Zawiszy, nie dotrwał do początku imprezy. Oczywiście nie wynika to wyłącznie z faktu, że pomysł był nieudany - wydatnie do zniknięcia Biegaczy przyczynili się „kulturalni inaczej”, których niestety pełno w mieście... Jednak w mojej pamięci figurki te pozostaną jako ostateczny przykład bucowatości Sołtysa - był tak zakochany w swoim pomyśle, że dla jego obrony nie zawahał się niemal zlikwidować galerię Kantorek.
Subskrybuj:
Posty (Atom)