IDL

2009-06-12

No to nara!

Kończy się chyba wreszcie dość długa i nudna telenowela pt. „Przejście Cristiano Ronaldo do Realu Madryt”. Mimo niedawnych zapewnień, że czuje się świetnie  Manchesterze, Brylantynowy Chłopiec zamienia Wyspy na Półwysep. Wszystkiego dobrego, mam jednak niejasne wrażenie, że szczęścia tam nie znajdzie. Jak trafnie zauważył jeden z angielskich dziennikarzy, w MUtd są Rooney i Teves, którzy ryli trawę zębami, wypracowując sytuacje dla CR7 i pozostawiając całą chwałę jemu. Drużyna Realu – określana mianem Galácticos – takiego komfortu już mu zapewne nie da. Czy nie straci dobrego samopoczucia, gdy będzie musiał ganiać po boisku razem z dziewięcioma podobnymi mu gwiazdami? Wystarczy przypomnieć Davida Beckhama, który przeszedł do Realu, wtopił się w tło i skończył w lidze amerykańskiej…

Mimo wszystko powodzenia, Cristiano. Ja czekam niecierpliwie, kiedy na Old Trafford pojawi się Franck Ribéry… :-)

Prześlij komentarz