IDL

2008-02-14

Bydgoszcz - miasto doraźne do kwadratu

Szlag człowieka normalnie trafia... Luje przełażą przez barierkę na teren prywatny? To barierkę się trochę podwyższy. A że efekt jest równie elegancki jak Michał Wiśniewski? Plastyk miejski nie widzi problemu, poza tym to nie jego sprawa - on tu jest od malowania lodowiska na Starym Rynku w kolorowe maziaje, żeby było ładnie. Pani wiceprezydent miasta, odpowiedzialna za ten i inne architektoniczne cuda na Wyspie Młyńskiej, również jest zadowolona, przecież wkrótce będzie tam tak pięknie, że nikt nie zwróci uwagi na drobiazgi.

Wszystko człowiekowi opada, jak czyta i widzi takie rzeczy. Smutne.

Dodajmy jeszcze do tego niedawny pomysł, by jedną z nowych ulic nazwać imieniem kontrowersyjnej postaci historycznej. Pomysł przedsiębiorcy budowlanego z Torunia, dziwnie ochoczo podchwycony przez bydgoskich decydentów i organizacje. Naprawdę nie ma bydgoszczan z własnymi, oryginalnymi pomysłami?
Prześlij komentarz