IDL

2007-11-22

Ministranci

Kolega Donek zaliczył ode mnie drugą żółtą kartkę. Zgodnie z zasadami gry, powinno się ją w tym momencie zamienić na kartkę czerwoną, ale mając w pamięci miniony niedawno dwuletni okres błędów i wypaczeń, daję sobie na wstrzymanie. Od razu też zaznaczę, że ani Platforma (PiS-bis), ani Don Tusk nie są moimi faworytami, więc ich bloby ani mnie specjalnie ziębią, ani grzeją.

Pierwszą żółtą kartkę, a nawet półtorej, platformersi przyliczyli ode mnie na wiadomość, że najpierw proponowali stanowisko w rządzie bucowi tysiąclecia, Kaziowi Marcinkiewiczowi, a teraz oferują mu kierowanie organizacją Euro 2012, a buc propozycję może nawet przyjmie! Kurczę, po diabła chłopaki się pchali do polityki, przecież na pewno świetnie by sobie poradzili jako ekipa zarządzająca jakimś drugoligowym klubem piłkarskim! I kto wie, czy nie mieliby z tego więcej radości...

Drugi żółty kartonik wpadł wczoraj, za informację, że w pierwszą podróż zagraniczną, wbrew wcześniejszym zapowiedziom mówiącym o Brukseli, Donaldu Tusku pojedzie do... Watykanu. W ten sposób z liberała wylazł kabotyn, a naród dostał wyraźny znak, że ani apartamencik Henia Jankowskiego (dementowany), ani rura Rydzyka nie są zagrożone. Liczyłem, że będzie to pierwszy premier RP, który nie pójdzie w ślady lewicowych i prawicowych ministrantów, i nie będzie kolanami wycierał watykańskich marmurów. Jak zwykle się zawiodłem. Najwidoczniej bez zapewnienia sobie przychylności hierarchów nie ma szans na spokojne rządzenie Polską...

Alleluja i do przodu!
Prześlij komentarz