IDL

2007-11-02

Yo Mofos!

Słucham płyty hip-hopowej (rapowej?). Podoba mi się. Rany, jak nisko może upaść człowiek?! :-)

Rzecz jasna, nie obudziłem się dzisiaj rano z myślą „I need some fat bits, nigga”. ;-) Winna jest moja bieżąca fascynacja Nine Inch Nails (tekst o tym rodzi się w bólach porównywalnych tylko z tym, co musiał przeżywać Trent Reznor, zbierając materiał do swoich płyt), a konkretnie działalność Trenta poza macierzystym projektem (Odynie, jak ja nienawidzę tego słowa w tym kontekście!). Otóż, na fali entuzjazmu związanego z nowymi technologiami, niejaki Saul Williams, koleś, który brał udział w nagrywaniu rewelacyjnego Year Zero, postanowił wydać swoją debiutancką płytę na podobnej zasadzie, jak Radiohead. To znaczy potencjalny „klient” (czy to pojęcie nie traci w tym momencie sensu?) sam decyduje, czy w ogóle chce zapłacić za płytę, a jeśli tak, to ile. Podobno w przypadku Radiohead w ciągu pierwszego dnia płyta została pobrana przez milion ludzi, z czego tylko jedna czwarta nie zapłaciła.

U Saula były dwie możliwości - płyta w formacie mp3, 192 kbps, z okładką i tekstami w formie pdf, za darmo; albo to samo, albo w 320 kbps, albo w formacie bezstratnym FLAC, za 5 dolarów. Oczywiście zapisałem się na opcję darmową :-) i dzisiaj (data premiery płyty) przyszedł mail z łączem do pobrania plików. Po ściągnięciu rzecz odpaliłem i... jestem w szoku!

Hip-hop. Zdecydowanie. Muzyka, której - sorry - nienawidzę. Moje podstawowe skojarzenie - bełkot tępych blokersów marzących o świecie z „Faktu” i „Pudelka” (wybaczcie mi, Beastie Boys i Rage Agaist the Machine). Tymczasem na „Niggy Tardust” jest świetnie: dziwne, porąbane brzmienia, i wokalista (gadacz?), który najwyraźniej ma coś do powiedzenia.

Do tego krótki rzut oka na tzw. listę płac, i sporo się wyjaśnia - większość utworów jest autorstwa Trenta, więc przynajmniej od strony muzycznej wiem, czemu mnie to kręci.

Być może za tydzień, dwa, płyta zniknie z odtwarzacza i twardego dysku. Tymczasem jednak zdecydowanie polecam. Jak śpiewał George Michael, listen without prejudice... ;-)

Prześlij komentarz